niedziela, 25 maja 2014

Pocztówka z... Rucianego-Nidy

Kolejnym przystankiem w naszym zeszłorocznym Tour de Mazury było Ruciane-Nida, czyli niewielkie miasteczko leżące w powiecie piskim. Jego początki sięgają XVII wieku, gdy powstała mała osada, w której mieszkańcy trudnili się rybołówstwem oraz produkcją smoły i węgla drzewnego. Teraz węgla drzewnego się już tam nie produkuje, a ryby łowi się głównie do często odwiedzanych przez turystów knajpek i smażalni. Dlatego też, gdy naszła okazja, mniej lub bardziej chętnie spróbowaliśmy różnych gatunków łowionych tam ryb. Bo co to za wizyta na Mazurach bez spróbowania rybki?
The next stop in our last year's Tour de Masuria was Ruciane-Nida, which is a small town lying in the county Pisz. Its origins date back to the 17th century, when a small settlement was established, in which the inhabitants engaged in fishing and the production of tar and charcoal. Now charcoal is no longer there produced and the fish are caught mainly frequented for tourists pubs and chip shop. Therefore, when the opportunity came across, we - more or less willingly - tried various fish species. Because what's visit to Masuria without trying some fish?

 

niedziela, 11 maja 2014

Pocztówka z... Grunwaldu

Grunwald, a raczej pola pod Grunwaldem to miejsce o którym powinien słyszeć każdy Polak. W 1410 roku odbyła się tam jedna z największych i najważniejszych bitew w historii państwa polskiego, gdzie starły się ze sobą wspólne wojska Korony oraz Litwy z siłami zakonu krzyżackiego. Z myślą, że miejsca historyczne odwiedzać warto, wybraliśmy się tam w wakacje roku 2013 roku wraz z rodziną W., aby przekonać się, jak wyglądają teraz tamte tereny oraz zobaczyć na własne oczy inscenizację bitwy pod Grunwaldem.
Grunwald - or rather the fields of Grunwald - is a place, about which should hear every Pole. In 1410 there took place one of the largest and most important battles in the history of Poland, where clashed joint forces of the Polish Crown and Lithuania with the forces of the Teutonic Order. In order that the historical places are worth visiting, we went there on vacation in 2013, along with family of W. to see how those areas look now and see the staging of the Battle of Grunwald.


niedziela, 27 kwietnia 2014

Pocztówka z... Warszawy (2)

Drugi dzień zwiedzania Warszawy zaczęliśmy od wymeldowania się z akademika, po czym skierowaliśmy się w stronę Łazienek Królewskich. Gdy przesiadaliśmy się na przystanku Warszawa Dworzec zaczepił nas chłopak rozdający ulotki.
On: O hej. Cz wy właśnie wróciliście z pielgrzymki?
My: (zaskoczeni) Tak...
On: I jak było?
W: Super.
On: Jak długo w sumie szliście?
P: 12 dni.
On: 12 dni? Z Warszawy zawsze mniej idą.
W: Aaaa.... To nie. Myśleliśmy, że pytasz o naszą pielgrzymkę. My szliśmy z gnieźnieńską. I już nam się wydawało, że czytałeś naszego bloga i stąd wiesz.
P: A tu takie rozczarowanie..
On. Nie no, nie wiedziałem, ale stwierdziłem, że Was zapytam, bo wyglądacie jak typowi pielgrzymi.
Pożegnaliśmy się z gościem od ulotek, który jednak nigdy nie słyszał o naszym blogu. Z "Typowych pielgrzymów" śmialiśmy się jeszcze długo. Tymczasem wzywały nas łazienki. Ale nie chodzi tu o toaletę, tylko zespół pałacowy-parkowy z XVII wieku, który został założony z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Niestety nasz grafik był zbyt napięty byśmy mogli zwiedzić tam wszystko, więc ograniczyliśmy się tylko do Pałacu na Wodzie. W cenie biletu dostaliśmy audioprzewodniki, dzięki którym mogliśmy w pełni poznać historię tego miejsca. Niesamowita liczba przeróżnych, pięknych obrazów, bogato zdobionych mebli nas zachwyciła. Najbardziej w pamięć zapadły jednak dwie rzeczy - kafelki, z których każdy miał na sobie inny, ręcznie wykonany rysunek oraz narcyzm Poniatowskiego, który Aresowi, symbolowi męstwa przypisał swoją twarz. To, co dla Parku Łazienkowskiego jest dość charakterystyczne to biegające wszędzie wiewiórki. Niestety nasze rudowłose koleżanki poruszają się tak szybko, że bardzo ciężko było uchwycić je na zdjęciu. Udało się to tylko dzięki pewnemu panu, który dokarmiał je orzeszkami :)
The second day of exploring Warsaw we started with moving out of the dorm, and then we headed down to the Royal Baths Park. When we were sitting at the Warsaw bus station accosted us a guy, who was giving out leaflets: 
He : Oh hey, Have you just got back from a pilgrimage? 
We : ( surprised ) Yeah... 
He : And how was it?
W: Super. 
He : How long does it last? 
W: 12 days.
He: 12 days? From Warsaw was always less walking. 
W: Ahhh... It's not. We thought, you were asking for our pilgrimage. We walked out from Gniezno. We've thought, that that you read our blog and here you know. 
P: And here's such a disappointment...
He : No, no. I didn't know, but I asked, because you look like the typical pilgrims. 
We said goodbye to a guest of leaflets, which, however, had never heard of our blog. With "Typical pilgrims" we laughed for a long time. Meanwhile, Baths were calling us. But not a toilet, but the palace complex and park from the 17th century, which was founded on the initiative of King Stanisław August Poniatowski. Unfortunately, our schedule was too tight for us to explore everything there, so we limited ourselves only to the Palace on the Water. Along with the ticket price, we got audio guides, so we could fully know the history of this place. An incredible number of diverse, beautiful paintings and ornate furniture delighted us. However, first of all, two things fell in our memory - tiles, which each of them wore a different, hand-made drawing and narcissism of Poniatowski, who gave his face to painting of Ares, who is the symbol of bravery. What's  is quite characteristic to "Royal Baths" is a number of  squirrels, who are running around everywhere. Unfortunately, our red-haired friends were moving so fast that it was hard to capture them in the picture. We could do it only thanks to certain elder man, who was giving them nuts :)


poniedziałek, 16 września 2013

Pocztówka z... Warszawy (1)


Naszym celem jest zwiedzenie wszystkich stolic Europy, to najwyższa pora na kolejną. Tę najbliższą naszym sercom, bo własną. Warszawę. Wybraliśmy się tam pod koniec sierpnia 2013 roku i spędziliśmy tam dwa dni. Czasu trochę mało, więc na wszystko nam go niestety nie wystarczyło, ale zebraliśmy wystarczająco materiału, żeby móc ją wam opisać :) Warszawa jest największym polskim miastem jeśli chodzi o liczbę ludności - 1,7 mln mieszkańców - i powierzchni - 517 km kwadratowych. Miasto powstało najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV wieku. Jej nazwa pochodzi od rycerza z rodu Rawów o imieniu Warsz. A według legendy z połączenia imion zakochanych: syrenki Sawy i rybaka Warsa. W 1413 roku została stolicą Księstwa Mazowieckiego. Mimo że najważniejszym miastem Polski została już kilkaset lat temu to jednak oficjalny status miasta stołecznego uzyskała dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Wcześniej, mimo że była tak traktowana to nie potwierdzał tego żaden akt prawny. Warszawa została całkowicie zniszczona podczas II Wojnie światowej. Zostały z niej tylko gruzy, więc to, co dzisiaj możemy zobaczyć w mieście to efekt odbudowy, w którą włączył się (może i ciut niedobrowolnie) cały kraj. Według nas Warszawę i naszą tamtejszą podróż najlepiej opisuje cytat z piosenki T.Love:
Our aim is to see every capital city of Europe, so it's the best time for the next one. This, which is the nearest to our hearts, because is ours. Warsaw. We came there at the end of August 2013 and spent there two days. It wasn't a lot of time, so unfortunetly, we hadn't enough time to see everything, but despite of it we sightsaw so many places that we can describe this city :) Warsaw is the biggest polish city, as far as population (1.7 mln of people) and size (517 square kilometers) are considered. It was founded probably between 13th and 14th century. Its name comes from the knight from the Raws, whose first name was Warsz. But according to legend is connection of names of mermaid Sawa and fisher Wars. In 1413 Warsaw became the capital city of Duchy of Masovia. It has been the most important city od Poland for couple of centuries, but officialy, Warsaw became polish capital city after gaining indepedence in 1918. Earlier, there wasn't any deed, which could confirm it. Warsaw was totally destroyed during World War II. There were only the ruins, so this, what we can nowadays see in this city, it's an effect od reconstrucion, in which was (maybe bit involuntarily) involed whole country. In our opinion Warsaw and our journey is excellent described by quote from song of T.Love:
„Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje,
To kocham to miasto, zmęczone jak ja,
Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje”.

niedziela, 1 września 2013

Pocztówka z... Jasnej Góry


After 11 days of walking, pain, blisters and another complaints, we finally reached Jasna Góra. It'a sanctuary led byPauline fathers in Częstochowa. The most important center of pilgrimage in Poland, where is image of Our Lady of Częstochowa. When we finally stand up we had to wait... Until every group would come and cross would be compound. In this year, bouth color and radial groups arrived together to Częstochowa, so a long queue to chapel placed after submit a crucifix. It was 27 of groups and we were 3rd from the end, so we decided not to wait in swelter, but to go to accommodate and then come back to sanctuary. On the one hand we think, that entrence of all groups is good idea, because it shows unity of the church, but on the other hand it was organizational and logistical underdeveloped.
Po 11 dniach drogi, bólu nóg, pęcherzy i innych dolegliwości dotarliśmy na Jasna Górę. Jest to sanktuarium prowadzone przez zakon ojców Paulinów w Częstochowie. Najważniejsze centrum pielgrzymkowe w Polsce, gdzie znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Gdy tylko już powstaliśmy z ziemi czekało nas.. czekanie. Aż dotrą wszystkie grupy i aż złożony zostanie krzyż. Jako, że w tym roku zarówno grupy promieniste, jak i kolorowe wchodziły razem do Częstochowy to po złożeniu krucyfiksu ustawiła się kolejka do kaplicy Cudownego Obrazu. A że łącznie było ich 27, a my zostaliśmy wyznaczeni jako 3 od końca, to zamiast czekania w skwarze zdecydowaliśmy się na zakwaterowanie w seminarium, a dopiero po tym na powrót do sanktuarium. Z jednego powodu uważamy, że pomysł o wejściu wszystkich grup jednego dnia jest dobry, bo pokazuje m.in. jedność kościoła. Niestety, organizacyjnie i logistycznie nie wyszedł.