niedziela, 19 lipca 2015

Pocztówka z... Pragi


Trzeci rok z rzędu końcówkę roku wspólnie (P. ma passę dłuższą o rok) spędziliśmy na Europejskim Spotkaniu Młodych Taize, które odbywało się na przełomie grudnia i stycznia w stolicy Czech - Pradze. Dało nam to okazję do spędzenia wspólnie czasu na modlitwie, refleksji, ale także do zwiedzenia tego jakże pięknego miasta i dopisania sobie do listy kolejnej razem zwiedzonej stolicy. Praga jest nie tyko stolicą, ale również największym miastem Czech. Ludzie (a konkretnie plemiona celtyckie) zasiedlali te tereny już od 500r. p.n.e.. Pierwsi Słowianie przybyli na te ziemie 1000 lat później. W roku osiemsetnym, u władzy znalazła się dynastia Przemyślidów, którzy założyli warowną osadę - zamek praski. Obecnie miasto zajmuje powierzchnię 496 km^2 i zamieszkuje je 1,2 mln mieszkańców. My w Pradze pojawiliśmy się po jeździe autobusem z przebojami, które na myśl przywołały nam drogę do Rzymu. Tym razem jednak "na szczęście" awaria wydarzyła się zanim byliśmy w autobusie, więc mogliśmy się ogrzać w Gnieźnie przy katedrze. Po pewnych problemach, chodzieska grupa licząca 8 osób, pod przewodnictwem x. Michała, zjawiła się w stolicy Czech i po sprawach technicznych, związanych z meldunkiem i jazdą komunikacją miejską z masą bagaży mogliśmy w spokoju przywitać się z nową rodzinką w przypadku chłopaków lub ze szkołą, jak w przypadku dziewczyn i udać się na wieczorną modlitwę na hale na Letnianach, gdzie swe miejsce miało centrum wydarzeń ESMu. Warto podkreślić, że wystrajane były one w stylu znanego czeskiego artysty – Bohuslava Reyneka.

The third year in a row, at the end of the year we spent together (P. has a longer streak, because it was his fourth time) on the European Taize Young Adult Meeting, which was held in late December and early January in the Czech capital city - Prague. It gave us the opportunity to spend time together in prayer and reflection, but also to visit this very beautiful city and writing it on the list of together visited european capitals. Prague is not only the capital, but also the largest city in the Czech Republic. People (specifically the Celtic tribes) inhabited the area from 500 year BC. The first Slavs came to this land 1,000 years later. In the 800, in power was a dynasty Přemyslid, who founded a fortified settlement - Prague Castle. Currently, the city covers an area of ​​496 km^2 and is inhabited by 1.2 million people. We showed up in Prague after driving a bus with some problems that brought us back to mind of our way to Rome. This time, however, the "lucky" accident happened before we were on the bus so we could get warm in nearby cathedral in Gniezno. After some problems, group from Chodzież, which consisted of 8 people, under the leadership of priest Michal, showed up in the Czech capital and after the issues associated with a accomodation and riding public transportation to the reception point, we could say hi to our new family - as in the case of a boys - or with the school - as in the case of girls - and after that we went to the evening prayer at the halls on Letnany, where its place had the center of events of the meeting. It is worth noting that they were reminiscent of the famous Czech artist - Bohuslav Reyneka.

  

niedziela, 10 maja 2015

Pocztówka z... Echternach


Czy w Luksemburgu jest coś do zobaczenia oprócz... Luksemburga? Okazuje się, że tak. Ostatnim przystankiem naszej podróży po Beneluksie był Echternach, czyli graniczące z Niemcami miasto położone nad rzeką Sûre. Ci, którzy uważnie śledzili naszego fanpage'a mogą rozpoznać, że było na nim pytanie konkursowe o to miasto, a do wygrania była pocztówka. Mimo, że zatrzymywaliśmy się tam tylko na chwilę, to wystarczyło nam, aby miasteczko nas zauroczyło. Aczkolwiek zdaniem W. jeśli mielibyśmy tam wrócić, to tylko po to, by zobaczyć tańczącą procesje, będącą jedną z atrakcji miasta. Nie wiadomo, kiedy dokładnie rozpoczęła się ta tradycja. Pierwsze pisemne wzmianki o niej pochodzą z XV wieku. Według legendy zapoczątkowała ją w 1347 wieku epidemia bydła, które dostawało drgawek. Ludzie w procesji naśladowali te ruchy w czasie procesji, a ich modlitwy zostały wysłuchane. Z upływem lat drgawki zostały zastąpiono przez taniec. Od tamtego czasu procesje odbywały się corocznie, a jej uczestnikami byli w szczególności chorzy na padaczkę.  
Is it in Luxembourg something to see besides ... Luxembourg? It turns out that... yes, it is. The last stop of our trip through the Benelux was Echternach, a town situated on the river Sauerwhich is bordering with Germany. Those who have closely followed our fanpagem can recognize that there was the quiz question about this city, and a postcard from this place to win. Although, we only stayed there for a while, it was enough to us to feel that this town charmed us. However, in W.'s opinion, if we ever go back there, we can just do it to see the dancing procession, which is one of the attractions of the city. It is not known exactly, when this tradition began. The first written mention of it come from 15th century. According to legend, in 1347 it launched the age of the cattle epidemic that was getting seizures. People in the procession imitate these movements during the procession, and their prayers were answered. Over the years, seizures were replaced by dance. Since then, processions were held annually and its participants were - most of all - epileptics.

 

niedziela, 12 kwietnia 2015

Pocztówka z... Luksemburga

 Tak jak Belgia była pierwszym odwiedzonym przez nas wspólnie królestwem, tak Luksemburg mimo, że był ostatnim odwiedzonym przez nas krajem Beneluksu, to był pierwszym wspólnie odwiedzonym... księstwem. Jego stolica, czyli oczywiście Luksemburg powstała najprawdopodobniej w czasach cesarstwa rzymskiego, jednak za rok powstania przyjmuję się rok 963. Miasto to w 2010 roku liczyło ponad 90 tysięcy mieszkańców i ma powierzchnię 51 km kwadratowych. Prawa miejskie otrzymało w 1244 roku. Ze względu na strategiczne położenie było ono silnie ufortyfikowane, a to co zostało z tych murów obronnych z różnych epok można podziwiać do dziś. Po kilku dniach ciągłego chodzenia i zwiedzania byliśmy już wyczerpani, ale zachęceni przeglądanymi przed wyjazdem zdjęciami z Internetu odnaleźliśmy jeszcze siły, aby pochodzić po mieście. Tego samego nie można niestety było powiedzieć o naszym namiocie, który rozkładany i składany wiele razy wyglądał na – jak to powiedziała Klemcia - bardzo zmęczony, szczególnie, że pole, na którym się rozłożyliśmy miało tak suchą ziemię, że wbicie w nią śledzi wymagało wiele siły, co ostatecznie poskutkowało niestety ich wykrzywieniem. Gdy wybraliśmy się już na przechadzkę to pierwszym, co przykuło nasze oczy nie były wcale piękne widoki, które można znaleźć po wpisaniu hasła Luksemburg w Google, lecz stoiska z pocztówkami, które przedstawiały... rodzinę książęcą. Ciężko było znaleźć takie, które przedstawiałyby samo miasto, co pokazuje, jak związani są z nimi mieszkańcy tego małego państewka. Luksemburg nie przywitał nas z otwartymi ramionami, ponieważ po tym jak władowaliśmy się w korki i roboty drogowe, okazało się, że wybrany przez nas camping jest zalany i nie można rozłożyć tam namiotu, a benzyny w baku mieliśmy na kilkanaście kilometrów. Jednak nie zniechęciło nas to, znaleźliśmy inne miejsce do spania i ruszyliśmy na podbój kolejnej stolicy.

As Belgium was the first kingdom we visited together, so Luxembourg although was last visited by our country in the Benelux, it was the first together visited duchy. Its capital, that is, of course, Luxembourg was set most likely in the days of the Roman Empire, but the year of foundation is assumed to be 963. The city in 2010 had a population of more than 90,000 people and has an area of ​​51 km^2. Received its city rights in 1244. Due to its strategic location, it was strongly fortified and what was left of the ramparts of different ages can be admired today. After several days of continuous walking and sightseeing we were exhausted, but encouraged by browsed pictures from the Internet before leaving, we found the strength to come through the city. The same, unfortunately, cannot be said about our tent, which folding and collapsible many times looked - as it said Klemcia - very tired, especially through the field on which was laid out to dry land so that punching in her tracks require a lot of strength, which ultimately and unfortunately resulted in a distortion of them. When we went for a walk that what first caught our sight were not at all beautiful views, which can be found by entering the password Luxembourg on Google, but stand with postcards, which presented... princely family. It was hard to find such postcards which are incorporating the city itself, what shows how dukes are connected with the inhabitants of this small state. Luxembourg doesn't welcomed us with open arms, because after we went into traffic jams and road works, it turned out that our chosen camping is flooded and you  we couldn't put the tent there, and we had petrol only for several kilometers. However, this didn't discourage us, we found another place to sleep and went to conquer another capital city.


poniedziałek, 30 marca 2015

Pocztówka z... Markowic

 Weekend 13-15 marca roku 2015 i wybór Markowic na "siedzibę" tegorocznych Dni Skupienia spowodował naszą pierwszą wspólną wizytę w... województwie kujawsko-pomorskim. Najwcześniej wspomniana w kronikach polskich wioska leży w powiecie mogileńskim i mimo, że nasza wizyta w sąsiadującym z wielkopolskim rejonem nie zaczęła się z grubej rury, jednak zaobfitowała miło i wartościowo spędzonym czasem. Chociaż wyruszaliśmy tam z pewnymi obawami, że powoli to my zaczynamy zawyżać średnią wieku, a w dodatku na wydarzeniach tego typu nie pojawialiśmy się ostatnio zbyt często to zdecydowanie cały wyjazd można zaliczyć na plus.
Translation in progress


niedziela, 22 marca 2015

Pocztówka z... Antwerpii

Kolejnym etapem wakacji 2014 była Antwerpia - drugie największe miasto Belgii, położone we Flandrii nad Skaldą. Miasto to wydało na świat znanych artystów - Antoona van Dycka i Petera Paula Rubensa, a także kojarzonych w Polsce piosenkarzy - Danzela oraz Kate Ryan. Na etapie planowania nie byliśmy pewni, czy umieścić Antwerpię na naszej liście do zwiedzenia, gdyż rywalizowała ona o to z Brugią, jednak udało nam się ostatecznie odwiedzić obie miejscowości, co niesamowicie nas cieszy. Mimo że w Belgii ustępuje wielkością tylko Brukseli, to jednak, aby zwiedzić "pocztówkowe" miejsca Antwerpii nie potrzeba ani wiele czasu, ani nawet zbyt wielu biletów na komunikację miejską. Najważniejsze punkty położone są od siebie w niewielkiej odległości, więc można dotrzeć do nich bez problemu pieszo.
The next step during our 2014 holiday was Antwerp - Belgium's second largest city, which is located in Flanders, on the river Scheldt. The city gave us  famous artists - Anthony van Dyck and Peter Paul Rubens and famous singers - Danzel and Kate Ryan. In the planning phase, we weren't sure whether to put Antwerp on our list to visit, because we thought about it or Bruges, but fortunatly, we were able to visit both of them, which incredibly pleased us. Although with the size in Belgium, Antwerp is only smaller than Brussels, to discover the Antwerp "from postcard" you don't need a lot of time or walk a lot either, or even too many tickets for public transport. The most important points are located from each other within a short distance, so you can reach them easily on foot.


niedziela, 14 grudnia 2014

Pocztówka z... Brukseli

Wizyta w Brukseli umożliwiła nam przypięcie kolejnej pinezki na mapie odwiedzonych przez nas wspólnie stolic. Po tym, jak już zostawiliśmy podczas naszego tournée niedaleko za sobą Holandię, zwiedziliśmy cudowną Brugię, nadszedł czas na „stolicę” Unii Europejskiej. Bruksela liczy ponad milion mieszkańców, a pierwsze wzmianki na jej temat pochodzą z 966 roku. Od XII wieku miasto to było ważnym ośrodkiem tkackim. Dziś jest to nowoczesna stolica, w której wciąż jednak możemy znaleźć architektoniczne perełki oraz miejsca, które zachwycają zwiedzających.
Visit to Brussels has enabled us to attach another pushpin on the map of together visited capitals. Moreover, as during our tour we heve left behind the Netherlands, visited the wonderful Bruges, it's time to "capital" of the European Union. Brussels has more than one million inhabitants, and the first mention about it comes from 966. From the 12th century, the city was an important weaving center. Today it is a modern capital, where we can still, however, find architectural gems and places that delight visitors.


poniedziałek, 10 listopada 2014

Pocztówka z... Brugii

Po zakończeniu naszej przygody z Holandią nadszedł czas na odwiedziny kolejnego państwa - tym razem Belgii. Pierwszym przystankiem naszej podróży po kraju piwa, koronek, frytek i czekoladek była Brugia. Miasto zachwyca od pierwszego rzutu oka, emanuje spokojem i sielankowością, choć jest szóstym największym miastem Belgii i liczy trochę ponad sto tysięcy mieszkańców, czego w ogóle się nie czuje, gdy przebywa się w niesamowitych zabytkowych dzielnicach miasta. Na ziemi, która obecnie nosi dumną nazwę miasta o nazwie Brugia ludzie po raz pierwszy pojawili się juz za czasów Juliusza Cezara. Prawdziwy rozkwit nastąpił jednak w XI wieku, kiedy to nadano Brugii prawa miejskie. Była ona ważnym portem, miejscem handlu suknem i innymi drogocennymi towarami. Dziś to miasto zachwyca swoja historią i jej murowanymi śladami. Wybraliśmy to miejsce z dwóch powodów. Pierwszym było marudzenie W., że baaaardzo chce tam jechać i dla Brugii jest w stanie odpuścić Antwerpię (co na szczęście jednak nie nastąpiło). Od 2000 roku całe zabytkowe centrum tego miasta jest na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, co naszym zdaniem jest wyróżnieniem zdecydowanie zasłużonym. Jest to przykład idealnie zachowanej średniowiecznej i gotyckiej zabudowy. Miasto przez stulecia rozrastało się według średniowiecznych schematów i planów, co można podziwiać do dziś. I to był właśnie drugi powód, który skierował nas do Brugii.
After the end of our adventure with the Netherlands, it's time to visit another country - this time it was Belgium. The first stop on our trip around the country of beer, lace, French fries and chocolates was Bruges. The city impresses from the first glance of the eye, exudes peace and idyll, but it's the 6th largest city of Belgium and has a little more than one hundred thousand inhabitants, which in general you can't feel when you're staying in the amazing historic districts. On the ground, which now bears the proud name of a town called Bruges people first appeared already in the time of Julius Caesar. However, there has been a real boom in the 11th century, when city rights was given to Bruges. It was an important port, a place of trade cloth and other precious commodities. Today, this city enchants its history and its brick footsteps. We chose this place for two reasons. The first was whining that W. soooo want to go there and by going to Bruges she is able to let go of Antwerp (which fortunately didn't happen). Since 2000, the entire historic center of the city is a UNESCO World Heritage Site, which we believe is definitely well-deserved honor. This is an example of perfectly preserved medieval and Gothic buildings. The city grew over the centuries by medieval schemes and plans, which can be admired today. And that was just the second reason, which directed us to Bruges.


niedziela, 12 października 2014

Pocztówka z... Rotterdamu

Rotterdam to jedno z większych miast Holandii i największe miasto portowe w Europie. Otrzymał prawa miejskie w 1299 roku, a to z czego dziś słynie najbardziej, czyli porty, powstały w XVI wieku. W czasie naszej wizyty zauważyliśmy, że Rotterdam jest bardzo nowoczesnym miastem, przepełnionym architekturą współczesną, a powodem tego jest fakt, że w czasie II wojny światowej niemieckie naloty, obróciły to miejsce w ruinę. Mimo naszego zamiłowania do miejsc historycznych, Rotterdam nas nie rozczarował.
Rotterdam is one of the largest cities of the Netherlands and the largest port city in Europe. It received its city rights in 1299. Ports, what are most famous there were built in the sixteenth century. During our visit, we noticed that Rotterdam is a very modern city, filled with contemporary architecture, and the reason for this is the fact that during the Second World War, the German air raids, turned this place into ruins. Despite our passion for historic places, Rotterdam did not disappoint us.

niedziela, 21 września 2014

Pocztówka z... Amsterdamu

Na początku września tego roku, wybraliśmy się na naszą pierwszą dużą samodzielną wyprawę, która przybliży nas o krok, a nawet o trzy, do spełnienia naszego marzenia. Rankiem, 3 września wprost z Sierosławia z Adą i Klementyną na pokładzie, ruszyliśmy na naszą objazdówkę po Beneluksie. A pierwszym odwiedzonym przez nas miastem była stolica Holandii - Amsterdam. Gdy przebyliśmy już prawie 900 kilometrów, przyszedł czas na zameldowanie się na naszym campingu, gdzie na nasze noclegowe miejsce zaprowadziła nas bardzo miła pani na swoim rowerze, co było dla nas pierwszym momentem, gdy zobaczyliśmy, jak ten środek transportu jest popularny w Holandii. Niestety, nie do końca zrozumieliśmy, co miała na myśli, mówiąc, że 5 minut prysznica kosztuje 80 centów. Jeszcze tego samego wieczora wrzucaliśmy do automatów prysznicowych wszystkie rodzaje monet, jakie znaleźliśmy w naszych portfelach. Nie tylko centy, ale też złotówki i monety do wózków. Na próżno. Musieliśmy iść spać, myjąc tylko te części ciała, które dało radę umyć w zlewie w zimnej wodzie. Dopiero rano okazało się, że automaty prysznicowe działają na specjalne żetony, które kupowało się w recepcji...
In early September of this year we went on our first big independent expedition, which will bring us a step, or even three, to fulfill our dreams. On the morning of September 3 straight from Sierosław, with Ada and Klementyna on board, we set off on our journey through the Benelux. A first visited city was the capital of the Netherlands - Amsterdam. When we burst almost 900km, it came time to check in on our campground, where to our accommodation place took us a very nice lady riding on her bike, which was the first moment, when we saw, how this mode of transport is popular in the Netherlands. Unfortunately, we didn't understand, what she meant by saying that 5 minutes of shower costs 80 cents. Later that same evening we were puting for automatic shower all kinds of coins that we have found in our wallets. Not only cents, but also buck and coins for cars. We went it on a fool's errand. We had to go to sleep, washing only those parts of the body, which were able to wash in the sink with cold water. It the morning, it turned out that the shower machines operate on special chips , which we had to buy at the reception.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Pocztówka z... Gąsek

Ostatnim przystankiem w naszym Tour de gmina Mielno były Gąski, czyli niewielka wieś letniskowa licząca na stałe 457 osób. Maleńka wioska, która w gorących miesiącach przebudza się z zimowego snu i przemienia się w miejsce tętniące życiem - głównie turystycznym. Pierwszym skojarzeniem z nadmorską miejscowością jest - oczywiście - morze, jednak Gąski oferują nam znacznie więcej. Pierwszym z istotnych miejsc, które warto zapewne odwiedzić jest park z neoklasycystycznym pałacem. Dlaczego zapewne? Dlatego, że nam nie dane było tam się pojawić. 
The last stop on our Tour de commune Mielno were Gąski, a small holiday village with population of 457 people on a permanent basis. The tiny village, which in the hot months, wakes up from hibernation and transformed into a vibrant place - mainly by tourist. The first association to the seaside town is - of course - the sea, but Gąski offer us much more. The first of the important places worth visiting is probably the park with a neoclassical palace. Why probably? The reason is that we were not able to appear there.

niedziela, 27 lipca 2014

Pocztówka z... Chłopów

Nasze tegoroczne, nadmorskie tournée zawitało w tym roku między innymi do Chłopów, które są nadmorską wsią letniskową w powiecie koszalińskim. Mimo, że liczba ludności według danych statystycznych wynosi tylko około 200 osób, to latem jest ich wieeeeeelokrotnie więcej. Nie należelibyśmy do jednych z nich, gdyby nie upór P., który nie dał się zniechęcić Patrykowi i Maciejowi, którzy twierdzili, że nie ma tam nic ciekawego. Konkretnie nazywali tę uroczą miejscowość "dziurą". Jednak my, parafrazując piosenkę Brudnych Dzieci Sida, my w ramach walki ze wszystkimi schematami, lubimy małe miejscowości ;) Ze względu na upór chłopaków, wybraliśmy się tam tylko we dwójkę, spacerkiem z samego rana, a gdy minęliśmy tabliczkę z napisem Chłopy to przekonaliśmy się, że nasza wyprawa okazała się dobrym wyborem.
Our this year coastal tour came, among others, to Chłopy, which are seaside holiday resort village in the district of Koszalin. Although the number of population in statistics is only about 200 people, but in the summer is there muuuuuuuuuuuch more. We wouldn't belong to one of them, if not stubbornness of P., who refused to be discouraged by Patryk and Maciej, who claimed that there is nothing interesting. Specifically, this charming village was called by them per "hole". But we, to paraphrase the song of Brudne Dzieci Sida, we're in the fight with all the schemes, we like small towns ;) Due to the stubbornness of boys, we went there just together, walking in the morning, and when we passed a sign with inscription "Chłopy", we found that our trip turned out to be a good choice.

niedziela, 13 lipca 2014

Pocztówka z... Sarbinowa


Wakacje 2014 rozpoczęliśmy od wizyty nad Morzem Bałtyckim. Dla P. to była taka pierwsza wyprawa od... 17 lat, więc można powiedzieć, że pierwsza świadoma ;) W. nie widziała naszego polskiego morza dużo krócej, co nie zmienia faktu, że przyjemnie było się tam wybrać wspólnie pierwszy raz. I pewnie nieostatni. Nad romantyczną wyprawę we dwójkę, przedłożyliśmy chęć spędzenia czasu ze znajomymi, więc naszą wesołą gromadkę dopełnili Maciej i Patryk, których nietrudno odnaleźć w kilku naszych poprzednich notkach. Jednym z miejsc, które podczas naszej podróży wspólnie odwiedziliśmy było Sarbinowo, które z czasem okazało się naszą główną bazą wypadową. Ta nadmorska wieś letniskowa znajduje się w gminie Mielno w odległości 7 km od tej miejscowości, w powiecie koszalińskim. Leży oczywiście bezpośrednio nad Morzem Bałtyckim. Mimo tłumów jakie codziennie tam widywaliśmy, na stałe zamieszkuje ją jedynie trochę ponad 500 mieszkańców.
Our Holiday 2014, we started with a visit to the Baltic Sea. For P., this has been the first trip there for... 17 years, so we can say that the first one, when he was it aware ;) W. hasn't see our Polish sea much less, which does not change the fact that it was a pleasure to go there together for the first time. And probably not the last one. Over a romantic trip of two of us, we submitted the desire to spend time with friends, so our group clustered fulfilled by Maciej and Patryk, who aren't difficult to find in several of our previous posts. One of the places that we visited together during our trip was Sarbinowo, which later turned out to be our main base town. This seaside holiday village is located in the municipality of Mielno, just 7 km from the village, in the district of Koszalin. Obviously lies directly at the Baltic Sea. Despite the crowds we saw there every day, it's permanently inhabited by only a little more than 500 inhabitants.
 

niedziela, 29 czerwca 2014

Pocztówka z... Pfaffenhoffen i Niederschopfheim

Jak wspominaliśmy w notce o Strasburgu, podczas naszej wizyty na Europejskim Spotkaniu Młodych Taize zostaliśmy rozdzieleni pośród dwie różne miejscowości, oddalone od Strasburga o około 30 km. Z różnicą taką, że Pfaffenhofen, do którego trafił P. w głąb Francji, natomiast Niederschopfheim, gdzie swoją "rodzinę" miała W. znajdowało się w Niemczech. To w tych dwóch miejscowościach każde z nas co rano wstawało, przeżywało poranne modlitwy i wsiadało w autobus do Strasburga, by nieraz po godzinie jazdy (ach te korki...) móc się znów spotkać. Jako, że spędziliśmy w nich trochę czasu i dane nam było zobaczyć kilka miejsc to w tej krótkiej notce chcielibyśmy Wam o nich opowiedzieć, gdyż wszędzie można znaleźć coś wartego uwagi :)
As we mentioned in the Pocztówka from... Strasbourg, during our visit on Taize Meeting, we were divided among two different village, which were about 30 km away from Strasbourg. With the difference that Pfaffenhoffen, where went P. was into France and Niederschopfheim, where his "family" had W. was in Germany. In these two towns, each of us get up every morning, experienced morning prayers and the courtesy bus to Strasbourg. And sometimes after an hour ride (oh, those traffics...) we were able to meet again. As we spent some time there and there was given to us to see some thing, we would like to talk about them in this short text, because everywhere you can find something interesting :)