poniedziałek, 30 marca 2015

Pocztówka z... Markowic

 Weekend 13-15 marca roku 2015 i wybór Markowic na "siedzibę" tegorocznych Dni Skupienia spowodował naszą pierwszą wspólną wizytę w... województwie kujawsko-pomorskim. Najwcześniej wspomniana w kronikach polskich wioska leży w powiecie mogileńskim i mimo, że nasza wizyta w sąsiadującym z wielkopolskim rejonem nie zaczęła się z grubej rury, jednak zaobfitowała miło i wartościowo spędzonym czasem. Chociaż wyruszaliśmy tam z pewnymi obawami, że powoli to my zaczynamy zawyżać średnią wieku, a w dodatku na wydarzeniach tego typu nie pojawialiśmy się ostatnio zbyt często to zdecydowanie cały wyjazd można zaliczyć na plus.
Translation in progress



Jako że prowadzimy blog podróżniczy to wypadałoby teraz opisać coś, co widzieliśmy, a konkretnie Sanktuarium Matki Bożej, Królowej Miłości i Pokoju, Pani Kujaw w Markowicach. Długa nazwa zaowocowała sytuacją, w której P. idąc z kilkoma osobami usłyszał, że jedna z nich będzie w takim razie prosić o miłość, inna o pokój, więc w tym momencie stwierdził, że nie będzie odstawał, a jego intencją będą w takim razie jedyne pozostałe - Kujawy. Cudowna lipowa figura z połowy XV wieku nazywana jest też zwyczajowo Matką Boską Upartą, a to ze względu na niezwykłą historię. Początkowo znajdowała się ona w Strzelnie pod opieką sióstr norbertanek, jednak w XVII wieku razem z opiekującym się nią bratem Michałem Widzyńskim zawędrowała do Markowic. Kilkanaście lat później opiekę nad figurą przejął męski zakon karmelitów trzewiczkowych. W tym czasie, gdy figura była już znana z cudów i stała się obiektem kultu, poprzedni właściciele upomnieli się o "swoją" Matkę Boską. Figura jednakże pozostała w Markowicach, których nie opuściła nawet podczas drugiej wojny światowej, kiedy to sanktuarium było zajęte przez hitlerowców. Została już ona spakowana do skrzyni i czekała na wywiezienie, jednakże w nocy bracia zakonni wynieśli ją oknem i ukryli. W 1965 roku została koronowana przez Abp Stefana Wyszyńskiego oraz Abp Antoniego Baraniaka na mocy dekretu papieża Pawła VI. Nie samą figurą jednak sanktuarium żyje, choć jest ona głównym powodem kultu i pielgrzymek. Ołtarz główny wykonany jest w bogatym rokokowym stylu, a jego obrazu dopełniają XVII-wieczne stalle z polichromowanego, złoconego drewna. Warto spojrzeć także na pięknie zdobione organy, które nawiązują do tradycji Arpa Schnitgera. Instrument ten cieszy się internacjonalną sławą, która owocuje międzynarodowymi festiwalami organowymi. To, co nas trochę rozbawiło w czasie zwiedzania to freski. Obecny kustosz tego miejsca opowiadał o ich zabytkowości i wiekowości. Zadarliśmy więc głowy, a tam... Jan Paweł II, domalowany w późniejszych latach rzecz jasna.
Translation in progress

Markowice nie kończą się na samym sanktuarium. Są jeszcze... tereny przyklasztorne. Wieś nie powala swoją wielkością, a my wybierając się na spacer zdołaliśmy dotrzeć do jej trzech krańców w poszukiwaniu zabytkowej kolumny, która jak się okazało znajdowała się przy kościele... Sanktuarium do 2013 roku mieściło przy sobie Niższe Seminarium Duchowne prowadzone przez Oblatów, jednak zostało ono zamknięte przez brak chętnych, a opiekę nad nim przejęli księża z diecezji gnieźnieńskiej. Zagospodarowanie dawnych terenów NSD jednak przyszło dość szybko, przy pomocy ks. Jacka Dziela, który założył wspólnotę Skandal Krzyża zrzeszającą osoby uzależnione i po przejściach, którym pomaga za pomocą spółdzielni Nazaret. Mieliśmy okazję wysłuchać świadectwa jednego z nich - krótko mówiąc, była moc. Chcąc urozmaicić sobie czas wolny i korzystając z ładnej pogody, postanowiliśmy sobotnie popołudnie spędzić spacerując po przyklasztornych ogrodach. Krzaki, drzewa i trawa... - szału nie było, ale odprężyć się na świeżym powietrzu można. Podobna sprawa tyczy się kaplicy, w której odbywaliśmy większość spotkań - organy, ławki i krzyż - skonstruowana jak zwykła, przykościelna kaplica.  
Translation in progress




Dni Skupienia to jednak przede wszystkim ludzie, których znamy już od pewnego czasu i miło się z nim spotkać i porozmawiać, a także Ci, których dopiero co poznajemy. Mimo że tym razem odwiedził nas na chwilę sam Prymas to największe wrażenie zrobił ks. Jan Kaczkowski. Jest to osoba, o której ostatnio całkiem głośno w mediach, a to ze względu na jego zmagania z chorobą i tego, że napisał o tym książkę (W. już czytała i bardzo poleca). Ksiądz, bioetyk, vloger, dyrektor hospicjum pw. św. Ojca Pio, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, medalem Curate Informos, laureta Nagrody Ślad, Pontifici oraz Kryształową Wagą Wymiaru Sprawiedliwości... Przedstawienie tej osobistości zajmuje dobre kilka linijek, a to tylko początek historii. Ks. Jan jest przede wszystkim bardzo pozytywną osobą, która pomaga innym i cieszy się życiem. Słucha się go doskonale, a jego słowa nie owijają w bawełnę i trafiają zdecydowanie w sedno. Innym ciekawym doświadczeniem z tego wyjazdu był "pogodny wieczorek", który polegał na nauce plecenia różańców. Doszło przez to miedzy nami do małego spięcia, bo P. nie chciał pleść swojego (dobrze wie, że ma dwie lewe ręce), więc W. się trochę obraziła, ale w końcu zrobiła dwa. Zostały one następnego dnia poświęcone, a jeden z nich (o ile dobrze pamiętamy to Adriana) został podarowany jako wotum dziękczynne od młodzieży dla Matki Boskiej Pani Kujaw. Na koniec chcielibyśmy pozdrowić wszystkich, z którymi dane nam było przeżywać te 3 dni. Miło było Was widzieć i do zobaczenia w przyszłości. A tym, którzy nas czytają zwyczajowo już mówimy - Do przeczytania!
Translation in progress

Z pozdrowieniami z... Markowic - W. i P. :)

3 komentarze:

  1. :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))0

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy w tym roku także będą organizowane Dni Skupienia w Markowicach? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten wpis to kolejny dowód na to, że fajnych miejsc do wypadów w Polsce nie brakuje. I wcale nie trzeba daleko szukać :)

    OdpowiedzUsuń